Tenis Ziemny

opracowane przez: Maciek Romanowicz


1. Jak wygląda rekrutacja w Twoim sporcie? Kto i kiedy wykonuje pierwszy krok: zawodnicy czy trenerzy? 

To wszystko zależy od rankingu. Jeśli grasz w turniejach międzynarodowych (ITF), to Trenerzy sami Ciebie dostrzegają i śledzą Twoje wyniki. Wówczas to oni zaczynają się odzywać do najlepszych zawodników (około top 400 ITF) pod koniec 2. klasy liceum i w wakacje pomiędzy drugą, a trzecią klasą. Z doświadczenia polecałbym pisać do Trenerów samemu, aby ukazać chęć uczestnictwa w rozgrywkach NCAA oraz reprezentowanie danej szkoły. Prawdziwa walka o tenisistów zaczyna się w 3. klasie liceum.

Jeśli nie grasz w turniejach międzynarodowych to i tak nic straconego. Wciąż możesz dostać dobre stypendium na fajnej uczelni. Wtedy jednak musisz wszystko robić samemu. Liczy się timing, więc jak najwcześniej (w 2. Liceum) zacznij pisać do Trenerów, do wszystkich, których maile znajdziesz na stronie uczelni i pytaj o możliwość gry dla nich. W rekrutacji na odległość Trenerzy z reguły wymagają  7-10 minutowego filmiku z Twoja grą, który ukazuje Twoje podstawowe uderzenia i krótką grę na punkty. Powinni też znać wszystkie Twoje osiągnięcia, więc zbierz to wszystko w jedno miejsce najlepiej w dokumencie PDF. Draft takiego maila można kopiować do wszystkich Trenerów, zmieniając jedynie nazwę uczelni. 

2. Na co trenerzy zwracają uwagę przy rekrutacji student-athletes? Istnieją strony internetowe, które tworzą rankingi potencjalnych studentów?

W USA jest taka strona (www.tennisrecruiting.net), na której jest ranking wszystkich Amerykanów, którzy mogą w danym roczniku pójść na college. Można tam też np.: zobaczyć, które szkoły już rekrutowały zawodników, co może oznaczać, że już nie będą potrzebować więcej. Jeśli chodzi o international players, to trenerzy cały czas sprawdzają ranking ITF i ranking ATP i patrzą, jak poszczególni zawodnicy sobie w nich radzą. 

3. Czym można się wyróżnić, żeby Trener Ciebie zauważył? Które turnieje są ważne? Jakie wyniki na nich trzeba osiągnąć?

Największą wartość mają punkty ATP. Poza tym bycie w top 100 ITF jest równie istotne. Polskie turnieje nie są aż tak istotne, oczywiście dobrze zagrać Mistrzostwa Polski i się w nich wyróżnić, ale dla trenerów z collegów najważniejsze są turnieje międzynarodowe.

4. Czy Trenerzy oferują oficjalne wizyty na uczelni?

Tak, te wizyty są proponowane przez Trenerów, szkoły dogadują się między sobą i opłacają Twoje przeloty. Ja skorzystałem z tego prawa i w ten sposób odwiedziłem UCLA, Michigan, Illinois, Wake Forest i Harvard. Poza tym można wykonać też wiele nieoficjalnych wizyt; tylko wtedy samemu trzeba ponieść koszty. Ja w ten sposób odwiedziłem m.in. Stanford. Jeśli macie możliwość pojechania i spotkania się z trenerami na ich uczelniach, to bardzo zachęcam. 

5. Kiedy najlepiej rozpocząć okres rekrutacji? Na ile miesięcy przed studiami? Czy różni się to w zależności od szkoły? Czy np. do szkoły z Ivy League trzeba się odezwać dużo wcześniej?

Oczywiście to różni się od szkoły, lecz daty są zbliżone. Ja szybko zacząłem się sam odzywać do Trenerów, mniej więcej po skończeniu gimnazjum (9 klasa). Wtedy napisałem e-maile do około setki Trenerów. Moim zdaniem, im wcześniej wyrazisz zainteresowanie, tym lepiej, bo zaczynają Cię wcześniej monitorować i śledzić Twoje wyniki. Trzeba pamiętać, że zawodnikom z USA jest łatwiej, dlatego aby mieć równe szanse należy się wszystkim jak najszybciej zająć. 

6. Jak duży nacisk na egzaminy SAT, TOEFL, ACT kładą Trenerzy? Jakie wyniki potrzebne są do jakich szkół?

Różne szkoły wymagają różnych wyników SAT. W każdej natomiast, jeśli Trener Ciebie chce, to wspomoże Twoją aplikację w zakresie akademickim. Jego słowo dużo znaczy, ale nie załatwi Ci wejścia bez Twojej ciężkiej pracy. Będzie miał wyselekcjonowaną grupę (2-4 osoby), którą może zarekomendować. Na końcu to i tak "Admissions" decyduje, czy sobie poradzisz w danej szkole. Poza egzaminem SAT trzeba pilnować ocen w szkole, bo w USA kładą na nie duży nacisk. Jeśli chodzi o sam test (jak ja aplikowałem to chyba trochę inaczej się liczyło punkty niż teraz, ale wciąż najważniejsze pozostają sekcje Critical Reading i Math), potrzeba około 2000 pkt (na 2400), żeby mieć szansę, ze wstawiennictwem Coacha, na dostanie się do IVY League, czy na Stanford. Na inne uczelnie może spokojnie wystarczyć wynik typu 1600-1800 pkt. Nie jest łatwo go osiągnąć, więc należy się dobrze przygotować. Ja akurat nie musiałem pisać TOEFL'a, ale wynik w granicach 90-100 punkty to dobry wynik.

7. Jak duży nacisk jest kładziony na oceny w polskim liceum? Wydaje się, że w USA oceny mają bardzo duże znaczenie.

W tenisie jest kładziony bardzo duży nacisk na oceny w procesie admissions. Niestety, jak wiemy w dobrym polskim liceum ciężko jest dostać same szóstki, czy piątki. Ja miałem średnią 4.63 w 3. klasie liceum i była ona uważana w USA za słabą. Trzeba Trenerom tłumaczyć, że szóstka praktycznie nie istnieje, a piątki pojawiają się bardzo sporadycznie. Z drugiej strony oni w ogóle nie patrzą na polską maturę, więc warto postarać się, aby mieć jak najlepsze oceny, ale też wytłumaczyć, jaki w Polsce mamy system jeśli chodzi o dostawanie się na uniwersytety (tzn. oceny z liceum się w ogóle nie liczą, więc nauczyciele specjalnie często je zaniżają, aby zmotywować uczniów do nauki pod maturę). Można też popytać pedagoga szkoły o napisanie takiej notatki, co liczy się w dostaniu na studia w Polsce i jakie średnie wyniki z matury Twoja szkoła osiąga. 

8. Ile stypendiów sportowych jest przydzielanych na całą drużynę w Twoim sporcie? Czy mogą one być dzielone, czy wszystkie są pełne? Ile stypendiów ma płeć przeciwna w Twoim sporcie? Co dokładnie stypendium pokrywa? 

W tenisie męskim jest 4.5 pełnych stypendiów, które mogą być dzielone. W jednym meczu jest sześć singli i trzy deble. Pokazuje to, że jeśli chce się mieć dobrą, równą drużynę, to nie ma co liczyć na pełne stypendium. Najlepszym trenerzy rozdają stypendia od 50 do 90%. U dziewczyn natomiast jest 8 pełnych stypendiów, których nie można dzielić. Każda z 8 zawodniczek dostaje pełne 100% stypendium. Jeśli drużyna liczy więcej zawodniczek, to znaczy, że niektóre z nich nie mają w ogóle stypendium.

9. Jak wyglądają rozgrywki w Twoim sporcie? Czy jest to sport jesienny, zimowy, czy wiosenny? Jak dużo jest drużyn w całych Stanach? Dywizja I? Dywizja II? Jak dużo meczów grasz w ciągu sezonu?

Tenis jest sportem całorocznym z mistrzostwami NCAA w maju. Rozgrywki trwają cały rok. Na jesieni są turnieje indywidualne, a od stycznia zaczynają się tzw. Dual matches pomiędzy uniwersytetami. W rankingu w dywizji I jest sklasyfikowanych 75 drużyn, ale w rzeczywistości jest ich więcej (u chłopaków około 260, a u dziewczyn około 320). W Dywizji II jest około 170 drużyn u chłopaków i około 230 u dziewczyn. Gra się około 25-30 dual matches w sezonie plus 2-3 turnieje indywidualne na jesieni.

10. Jakbyś porównał poziom sportu w college w USA do zawodowego odpowiednika? Czy można nazwać college sports „przedsionkiem” do kariery zawodowej?

Tak, college tennis można nazwać „przedsionkiem” do kariery zawodowej. Przez college tennis przewinęło się multum zawodników. Z najświeższych przykładów będą to: Steve Johnson (4 lata na USC, teraz 22 ATP) i John Isner (4 lata na Georgia, teraz 19 ATP). Wcześniej w college tennis grali też m.in. Bryan Brothers, Jimmy Connors, John McEnroe czy Marcin Matkowski. Najlepsi zawodnicy w college tennis są na poziomie 200-300 ATP.

11. Jak wygląda nauka? Korzystacie z pomocy tutorów? Piszecie egzaminy „on the road”?

Zdarzają się egzaminy „on the road”, czyli gdy gramy mecz w innym mieście. Jedyna moja rada byłaby taka, że trzeba być proaktywnym i dawać znać profesorom „in advance,” kiedy nie będzie nas w szkole. Oni chcą Ci pomóc, ale najwazniejsza jest komunikacja. Nauki jest sporo, ale nie ma wielu zajęć. Jest około 2-3 godziny zajęć dziennie, a resztę pracy musisz wykonać samemu w formie prac domowych, dłuzszych prac pisemnych, czy projektów grupowych.

12. Czy musisz być na uczelni w ciągu lata na treningi? Czy na święta wracasz do Polski?

Nie, w ciągu lata masz czas dla siebie. Musisz utrzymywać formę tenisową. Trenerzy zachęcają, abyś grał jak najwięcej turniejów, ale rozumieją również, jeśli chcesz robić praktyki itd. Jest też możliwość uczęszczania do summer school, i wówczas możesz tez trenować pod okiem trenerów. Na święta wracałem do Polski co roku. 

13. Jak Twoi Trenerzy patrzą na letnie praktyki?

Niechętnie. Woleliby, abyś trenował codziennie i grał w jak największej ilości turniejów, ale rozumieją. Zachęcają do robienia praktyk przez 4 tygodnie, aby resztę wakacji poświecić na turnieje i tenis. Czasem Trenerzy to Twój najlepszy resource, jeśli chodzi o pomoc w znalezieniu praktyk, czy później pracy po studiach. Oni są łącznikiem pomiędzy Tobą, a absolwentami, którzy wspierają Twoją drużynę tenisową, dlatego warto mieć dobry kontakt. 

14. Jakbyś porównał swoje szanse na karierę zawodową w sporcie po studiach w USA z tym, jakie one byłyby bez tego okresu? Czy są diametralnie różne, większe, mniejsze, podobne?

Uważam, że są bardzo podobne, jeśli nie większe po pójściu na college. Jeśli jesteś zawodnikiem pokroju Rogera Federera, to oczywiście nie powinieneś iść na college. Tylko, że naprawdę niewielu z nas takich jest i myślę, żę college tennis daje nam czas na zastanowienie się, czy chcemy grać profesjonalnie, czy jednak robić coś innego w życiu. Treningi są na bardzo profesjonalnym poziomie, trenerzy są dostępni do indywidualnych treningów, jest zaplecze medyczne, trenerzy od przygotowania fizycznego – nic, tylko trenować. Jedyny minus, że nie masz za wiele czasu grać w turniejach profesjonalnych w czasie roku akademickiego. Ale jeśli rzeczywiście chcesz grać profesjonalnie, to nadrobisz to z nawiązką jak skończysz college. To tylko 4 lata, kończysz go, jak masz 23 lata, przygotowany lepiej fizycznie i mentalnie do gry na zawodowym poziomie. Wtedy masz jeszcze przed sobą 10 lat gry profesjonalnej. A wystarczy spojrzeć na średnią wiekową top 100 ATP (około 26-28 lat), żeby zrozumieć, że młodym ciężko od razu się przebić i muszą czekać na swoją szansę. Dlatego te 4 lata na college Ci nie zaszkodzą. 

15. Jakbyś porównał swoje szanse na znalezienie dobrej pracy po przygodzie w USA z tym, jakie byłyby gdybyś poszedł na studia w Polsce i praktycznie zakończył swoją sportową przygodę?

Ciężko powiedzieć, ponieważ nie studiowałem w Polsce. Z moich doświadczeń wynika jednak, że pracodawcy bardzo cenią Twoją zdolność do łączenia nauki i uprawiania sportu na wysokim poziomie podczas studiów (time management). Więc myślę, żę dzięki byciu student-athlete zwiększasz swoje szanse na znalezienie dobrej pracy. Dodatkowo dochodzi do tego gwarantowana perfekcyjna znajomość angielskiego, która jest wielkim atutem w znalezieniu pracy również poza granicami Polski.

16. Jakie masz ogólne wrażenia (cokolwiek, czym chciałbyś się jeszcze z nami podzielić) z wyjazdu na stypendium sportowe na studia w USA?

Moja przygoda się już skończyła i patrząc wstecz 4 lata lepszej decyzji nie mogłem wtedy podjąć. Uwielbiam sport, a podejście do sportu i zrozumienie sportowców jest w USA na innym poziomie. Sportowcy z akademickiego poziomu są strasznie doceniani i traktowani jak herosi. Poza tym nigdzie indziej na świecie nie miałbym możliwości realizowania swoich marzeń tenisowych z jednoczesnym dziennym studiowaniem. Treningi i wyjazdy były zawsze zorganizowane, a w nauce podobało mi się, że sportowcy nie są pozostawieni samym sobie. Dostają wiele pomocy w postaci korepetytorów i pisania egzaminów, kiedy mogą – trzeba tylko chcieć z tego korzystać.